środa, 25 lutego 2015

Holenderski alfabet

Witajcie w kolejnej odsłonie projektu W 80 blogów dookoła świata!  Dziś zapraszam Was na holenderski alfabet czyli moje bardzo nieobiektywne skojarzenia z Holandią poukładane według liter. A na końcu jak zawsze znajdziecie  drogowskazy do alfabetów innych blogerów. No to zaczynamy od A jak...

Appelstroop - syrop jabłkowy
Gęsta, galaretowata i bardzo słodka masa z lekkim posmakiem goryczki. Duża zawartość cukru była gwarantem naturalnej konserwacji przetworów z jabłek, stąd syrop cieszył się sporą popularnością w przeszłości, ale i dziś często  gości na holenderskich stołach, zwłaszcza tych, przy których siedzą dzieci.  Jest wykorzystywany zarówno do kanapek, jak i naleśników oraz deserów. 

Bingo
Gra losowa, idealna dla dużych grup i budząca spore emocje. Wymaga jedynie dobrej znajomości liczb, co dla obcokrajowców może być wyzwaniem, zważywszy na fakt, iż Holendrzy czytają liczby od końca - najpierw jedności, potem dziesiątki. Zasada jest prosta - uczestnicy dostają kartki z numerami. Każda kartka zawiera inny zestaw. Prowadzący losuje kolejno  liczby, które należy wykreślić, jeśli figurują na mojej kartce. Wygrywa ten, kto pierwszy odznaczy wszystkie swoje numerki. 

Carnaval - karnawał
Trwa krócej niż w Polsce, jest za to huczniej obchodzony, zwłaszcza w południowej części kraju, gdzie w przeszłości mieszkało więcej katolików. Ostatnie dni przed Środą Popielcową to czas ulicznych zabaw, przebierańców, tańców i korowodów. Więcej informacji o karnawale znajdziecie tutaj

Darten - rzutki lub lotki
Rozrywka znana i nad Wisłą. W Holandii tarcza do gry wisi w niemal każdym pubie. Zawsze się zastanawiałam, czy lotki i alkohol to dobre połączenie, ale nigdy nie słyszałam, żeby ktoś na tym ucierpiał, więc najwidoczniej Holendrzy jakoś sobie radzą. Albo grają przed piciem, albo celność mają już w genach i żaden procent im nie straszny ;) 

Elfstedentocht 
To wyścig łyżwiarski po naturalnym lodzie na terenie Fryzji o długości 200 km. Trasa prowadzi przez jedenaście miejscowości stąd nazwa - Objazd Jedenastu Miast. Ze względu na bezpieczeństwo grubość lodu musi wynosić min. 15 cm, więc zawody odbywają się bardzo nieregularnie. Ostatni raz miały miejsce w 1997 roku. 

Frank Annelies Marie
Kto nie zna Anny Frank - żydowskiej dziewczynki, która ukrywając się na tyłach amsterdamskiej kamienicy podczas wojny prowadziła pamiętnik. Nie wiedziała wówczas, że choć nie będzie jej dane przeżyć wojny, jej zapiski zostaną przetłumaczone na wiele języków i staną się najpoczytniejszym dziennikiem na świecie. 
Anna Frank (TEDxNJLibraries / Foter / CC BY)
Grachten - kanały 
Są wszędzie - w miastach, na terenach wiejskich, wzdłuż dróg i ścieżek. Nie ma Holandii bez wody, a skoro lepiej żyć na lądzie, wodę trzeba jakoś okiełznać. Choć są i tacy, co wybrali mieszkanie na barkach, w specjalnie wydzielonych dzielnicach kanałowych. Nad kanałem można wypić aromatyczną kawę, po kanale można pływać łódką w leniwe, niedzielne popołudnie. Ale i w kanale można wylądować bez ostrzeżenia, jeśli zajdziesz za skórę nieodpowiednim osobom w mieście lub po prostu źle zaparkujesz samochód ;)

Haring - śledź
Przysmak Holandii, czasem z cebulką, tradycyjnie zjadany od głowy, trzymany za ogon. Więcej o śledziach tutaj

Ik - ja
Tak zaczynaj każde zdanie, w którym chcesz coś powiedzieć o sobie. Nie, to nie jest przejaw egocentryzmu ;) W niderlandzkiej gramatyce podmiot domyślny nie istnieje, więc np.: proste jednowyrazowe zdanie Śpię to po holendersku Ik slaap. 

Ja - tak
Zgadzaj się z umiarem. Zadbaj o swoje prawa. Holendrzy są bezpośredni, nie zrażają się łatwo i mówią otwarcie, czego chcą. Dlatego śmiało możesz powiedzieć nee, jeśli coś ci nie odpowiada. 

Klompen - chodaki
Tradycyjne wiejskie buty rzeźbione z jednego kawałka drewna. Więcej pisałam o nich tutaj. 

Loesje
czyli organizacja promująca wolność słowa. Powstała w Holandii ale obecnie działa w wielu innych krajach, w tym w Polsce. Sama nazwa to holenderskie imię żeńskie. 
Plakat Loesje (Mycroyance / Foter / CC BY-NC)
Molen - wiatrak
Kolejny symbol Niderlandów. Można je spotkać niemal wszędzie, niektóre drewniane wciąż jeszcze dzielnie stoją na straży holenderskiego krajobrazu, choć coraz więcej przybywa smukłych wiatraków elektrycznych. 

Nederland - Niderlandy
To popularna nazwa Holandii. Oficjalna nazwa państwa brzmi: Koninkrijk der Nederlanden - Królestwo Niderlandow. 

Oranje - Pomarańcz
To zarówno kolor jak i nazwisko pierwszego władcy Willema van Oranje, którego potomkowie do dziś zasiadają na holenderskim tronie. Nie trudno się domyślić, dlaczego drużyna piłkarska oraz kibice zawsze występują w pomarańczowych strojach. 

Polder 
Czyli depresje - obszary położone poniżej poziomu morza, otoczone wodą, zazwyczaj powstałe z osuszenia terenów morskich. Stanowią ok. 25% powierzchni kraju. Holendrzy są uznanymi na świecie ekspertami w zarządzaniu wodą, robią z nią, co chcą i nie wahają się wydzierać ziemi morzu. 

Rembrandt Harmenszoon van Rijn
Grafik, malarz, rysownik. Syn młynarza, urodzony w Lejdzie, zmarł w Amsterdamie. Nie miał łatwego życia prywatnego. Jest uznawany za jednego z największych artystów światowych
Autoportret Rembrandta (Foter / Public Domain Mark 1.0)
Solliciteren - aplikować
czyli szukać pracy. Chyba każdy, kto choć chwilę był bezrobotnym w Holandii zna wszelkie odmiany tego słówka: het sollicitatiegesprek - rozmowa w sprawie pracy, de sollicitatiebrief - list motywacyjny, sollicitatievragen - pytania podczas rozmowy w sprawie pracy, het sollicitatieformulier - formularz aplikacyjny. 

Tulpen - tulipany
Nie wymagają komentarza, prawda? :) 
Tulipany (keeva999 / Foter / CC BY-NC-SA)
U - pan, pani, państwo
Wymawiane z ustami lekko zwiniętymi w rulonik brzmi podobnie do polskiego y jest najkrótszą znaną mi formą grzecznościową ;) 

Voetbal - piłka nożna
Sport narodowy. Angażuje wszystkich bez wyjątku, a holenderska jedenastka zapewnia od wielu lat mocne wrażenia swoim kibicom, którzy wystrojeni od stóp do głów na pomarańczowo krzyczą: Hup Oranje hup! 

Weg - droga
ale może znaczyć też odejdź lub spadaj, zwłaszcza jeśli występuje w wyrażeniu wegwezen i towarzyszy temu palec wskazujący drzwi ;) 

Willem AleXander i MaXima
Miłościwie panujący król i królowa Holandii. 

IJsselmeer 
Jezioro powstałe w 1932 roku poprzez wybudowanie tam na na Morzu Północnym. Jedną z tam - (Afsluitdijk) wraz z fragmentem jeziora można zobaczyć tutaj.  
Gwoli ścisłości wyjaśniam, że zestawienie liter IJ to ligatura utożsamiana z literą Ÿ, stąd zajmuje jedno z ostatnich miejsc w niderlandzkim alfabecie. Czasem można również spotkać się z np.: takim zapisem: WŸ ZŸN, co oznacza ni  mniej ni więcej jak wij zijn. 

Zingen - śpiewanie
To jedna z tych rzeczy, którą Holendrzy lubią robić najbardziej. Dlatego tyle tam różnego rodzaju chórów - amatorskich i bardziej profesjonalnych, klasycznych i współczesnych - do wyboru, do koloru.

Tak wygląda Holandia w moich oczach. A z czym Wam kojarzą się Niderlandy? :)

Zajrzyjcie też koniecznie do pozostałych blogów biorących udział w akcji:

CHINY

Biały Mały Tajfun - Kunmiński alfabet 

ESPERANTO

Językowa Oaza - Esperanckie ABC

FRANCJA

Francuskie i inne notatki Niki - Roussillon w alfabecie

Français-mon-amour - Francuski alfabet 

Madou en France - Alphabet de Strasbourg

Love For France - ABC Alzacji, czyli alfabet regionu

Blog o Francji, Francuzach i języku francuskim : Bretania od A do Z

GRUZJA

Gruzja okiem nieobiektywnym - Gruzja od A do Z

HISZPANIA

Hiszpański na luzie - Las Fallas de Valencia od A do Z 

KIRGISTAN

Kirgiski.pl - O języku kirgiskim po polsku - Kirgiskie ABC

NIEMCY

Willkommen in Polschland - Alfabet mojego miasta

Niemiecka Sofa - Niemiecki alfabet

Blog o języku niemieckim - W 80 blogów dookoła świata: Niemiecki alfabet.

NORWEGIA 

Pat i Norway - Norwegia od A do Å

ROSJA

Rosyjskie Śniadanie - Alfabet miłych słów

STANY ZJEDNOCZONE

Specyfika Języka - "W 80 blogów dookoła świata" i amerykański alfabet, czyli mój pierwszy raz
  
SZWECJA

Szwecjoblog - Alfabet szwedzkości

WIELKA BRYTANIA

Head Full of Ideas - My Personal British ABC 

english-at-tea - Brytyjski alfabet 

WŁOCHY

Studia, parla, ama - Alfabet włoskości 

CiekawAOSTA - Valle d'Aosta od A do Z - W 80 blogów dookoła świata

Primo Cappuccino - Z czym kojarzą Ci się Włochy?
http://www.primocappuccino.pl/z-czym-kojarza-sie-wlochy/


Jesteś blogerem kulturowym lub językowym i chciał(a)byś wziąć udział w naszym projekcie? Napisz do nas:  blogi.jezykowe1@gmail.com albo dołącz do naszej grupy na Facebooku.

sobota, 14 lutego 2015

Jak wyznać miłość po holendersku?

Pojechałeś do pracy do Holandii i poznałeś dziewczynę. Albo podczas zagranicznego stażu spotkałaś przystojnego Holendra. Na co dzień rozmawiacie po angielsku, więc nie ma bariery komunikacyjnej. A może by tak z okazji Walentynek zrobić mu / jej niespodziankę i wyznać uczucia po niderlandzku? Zapewniam, że w języku ojczystym Kocham cię trafi do serca szybciej niż I love you! Tylko jak to powiedzieć? Oto kilka zwrotów, którymi możesz zaskoczyć swoją drugą połówkę. 

Ik hou van jou -  Kocham cię. 

Ik denk voortdurend aan jou - Ciągle o tobie myślę 

Ik heb je gemist - Tęskniłam/em za tobą 

Ik mis je - Brakuje mi ciebie, tęsknię. 

Je bent mijn alles - Jesteś dla mnie wszystkim 

Je bent mijn superheld - Jesteś moim bohaterem

Je bent de liefste - Jesteś najkochańsza/y

Je bent de allerliefste - Jesteś naj najkochańsza/y ze wszystkich

Jij bent adembenemend mooi - Jesteś oszałamiająco piękna. Dosłownie: Jesteś tak piękna, że zapiera mi dech. 

I jeszcze dwa najpopularniejsze określenia ukochanej osoby. W ten sposób można zwracać się zarówno do niej, jak i do niego, a także do dzieci.

lieverd - ukochana/y, kochanie

schat - skarbie, czasem wymawiane jako skat. Powszechna jest też zdrobniała forma - schatje. 

Na koniec zaś piosenka o miłości w wykonaniu Roxeanne razem z tekstem. Posłuchajcie, z pewnością znajdziecie tam kilka znajomych wyrażeń! 


A może Wasza holenderska druga połówka już znalazła dla Was oryginalne określenie? Lub sami wybraliście dla niej zdrobnienie? Podzielcie się, czekam na Wasze komentarze! 

I pięknego dnia Wam dziś życzę :) 

Photo credit: verbeeldingskr8 / Foter / CC BY-NC-SA

wtorek, 10 lutego 2015

Zwroty: Jan Kowalski razy trzy

Dziś chcę Wam przedstawić trzech dżentelmenów. Każdy z nich ma na imię Jan (tak, tak, to również holenderskie imię!). Z pewnością spotkaliście kiedyś któregoś z nich, może nawet wszystkich trzech, a być może i sami jesteście czasem takim Janem? I płeć nie ma tu znaczenia, bo i kobiety można tak określić. Zamieszałam? To już wyjaśniam i prezentuję kolejno każdego z panów:

Jan met de pet 
Jan w czapeczce

Jan met de pet, żródło: foter.com
To przeciętny holenderski Kowalski, nie wyróżniający się z tłumu, o poglądach takich jak większość społeczeństwa,  średnim poziomie inteligencji i niezbyt zasobnym portfelu. 
Czasem ktoś może na przykład  tak o nim powiedzieć: 
Dat is te moeilijk voor Jan met de pet. To jest za trudne dla przeciętnego człowieka. 

Jan Modaal
przeciętnie zarabiający Kowalski

Jan Modaal, żródło: foter.com
To Jan ze średnimi dochodami, tzn takimi, jak większość społeczeństwa. Termin ten jest wykorzystywany zarówno przez innych Kowalskich, jak i polityków, którzy stawiają czasem takie pytania: Wat verdient Jan Modaal eigenlijk? Ile właściwie zarabia przeciętny Kowalski? 

Jan en alleman
Jan i cała reszta

Który to Jan? ;)  żródło: foter.com
Każdy i wszyscy razem czyli mnóstwo ludu, po prostu. Pół miasta lub wsi. Albo nawet całe miasto. Zdarza się, że wyrażenie ma negatywny wydźwięk, bo mało kto lubi tłumy. No i szanujące się osoby nie bywają w zatłoczonych miejscach, prawda? Mimo wszystko można spotkać też  pub, kawiarnię lub chór o takiej nazwie, co oznacza, iż nie wszyscy Holendrzy zadzierają nosa ;) Wtedy istotnie o takim miejscu mówimy: In de kroeg komt Jan en alleman. Do tego pubu  każdy przychodzi. 

To tyle o Janach na dziś.  Żeby jednak nie było za prosto dodam jeszcze, iż sami Holendrzy mieszają trochę z pisownią. Niektórzy bowiem polecają zapisywać te wyrażenia z małej litery - czyli jan en alleman, jan modaal, jan met de pet - bowiem imiona nie odnoszą się tu do konkretnych osób, lecz stanowią ogólne określenie. Nie będę się tu spierać, może być i tak. Choć osobiście wolę z dużej, bo zawsze to jednak imię.

źródła:

Photo credit: Capt' Gorgeous / Foter / CC BY
Photo credit: Neil. Moralee / Foter / CC BY-NC-ND
Photo credit: Clair Graubner / Foter / CC BY-NC

piątek, 30 stycznia 2015

Nowy zawód - przytulaczka


Czujesz się samotny(a)? Brakuje ci bliskości drugiej osoby? Chciał(a)byś się czasem do kogoś przytulić? W Holandii już jest na to sposób - legalny jak najbardziej, tylko trochę kosztuje. Dokładnie mówiąc: 40 Euro za pół godziny przytulania. Takie ceny ma jedna z amsterdamskich fachowych przytulaczek (knuffelaar) Linda Milder. 

O co chodzi? 
O przytulanie (knuffelen) i to bez żadnych seksualnych kontekstów. Zawsze w ubraniu i po uprzednim podpisaniu umowy określającej granice kontaktu fizycznego. Pomysł przyszedł z Ameryki, gdzie pierwszą tego typu praktykę otworzyła Samantha Hess. Początkowo pracowała ona w domu, jednak biznes szybko się rozwinął i wymagał nie tylko osobnego miejsca, ale również zatrudnienia nowych pracowników. 
Inna zawodowa przytulaczka Carollyne Tjong Ayong otworzyła swój gabinet już 24 stycznia i poza tradycyjnym przytulaniem oferuje również czytanie do poduszki, wspólne oglądnie filmów w domu lub w kinie oraz masaże. Warta uwagi jest sama nazwa jej praktyki - Lepeltje Lepeltje - Łyżeczka Łyżeczka. W potocznym języku oznacza to sposób, w jaki dwie osoby leżą na boku jedna za drugą, przylegając do siebie niemal całym ciałem. 

I co Wy na to? 
Wydawałoby się, że bliskość fizyczna daje wsparcie wtedy, kiedy jest wyrazem bliskości emocjonalnej. Bo przecież nie tęsknimy za kontaktem fizycznym z obcymi osobami w tramwaju, nawet przytulenie kolegi czy koleżanki bywa krępujące. Może więc terapeutyczne oddziaływanie polega na skojarzeniu dotyku obcej osoby z sytuacją, kiedy przytulała nas np.: mama? Czy więc zapotrzebowanie na tego typu usługi oznacza, że mamy duży problem z samotnością w społeczeństwie? A może ta potrzeba jest od dawna, tylko teraz zaczęto o niej mówić? I zastanawiam się, jak taki pomysł zostałby przyjęty np.: w Ghanie, gdzie nikt nie mieszka sam, nie ma domów opieki, gdyż zawsze jest dalsza lub bliższa rodzina. Moje wątpliwości budzi etyczna strona całego przedsięwzięcia, bo jednak jakby nie patrzeć bliski fizyczny kontakt między mężczyzną a kobietą bardzo szybko może nabrać kontekstu seksualnego. Nie trudno też wywołać silne uczucie przywiązania lub zakochania poprzez dotyk i przytulenie. Na razie jestem sceptycznie nastawiona, ale będę z zainteresowaniem śledzić rozwój sytuacji. 

A Wy? 

Sesja przytulania  - żródło: Lepeltje Lepeltje
żródła:

http://www.lepeltjelepeltje.com/

http://www.parool.nl/parool/nl/4060/AMSTERDAM-NIEUW-WEST/article/detail/3833642/2015/01/20/Professionele-knuffelaar-opent-knuffelpraktijk-in-Nieuw-West.dhtml

http://www.ad.nl/ad/nl/1013/Buitenland/article/detail/3795473/2014/11/21/Professioneel-knuffelaar-opent-winkel-krijgt-10-000-aanvragen.dhtml

niedziela, 25 stycznia 2015

5 pytań o Holandię - odpowiadam

Zabieram Was dziś w kolejną podróż 80 blogów dookoła świata. Pierwsza edycja w 2015 roku ma bardziej osobistą formę, bowiem tym razem każdy z nas - blogerów odpowiada na pięć pytań dotyczących naszych krajów. Jeśli więc jesteście ciekawi moich opinii  i wrażeń dotyczących Holandii w ogóle i w szczególe - zapraszam do lektury! Jeśli natomiast nie interesuje Was prywata, możecie sobie spokojnie dzisiejszy post darować ;) 


Najbardziej zaskakujące odkrycie związane z Holandią?
Na początku wszystko było odkryciem! Jedną z takich rzeczy, która zadziwia mnie do dziś jest wzrost Holendrów. Sama wybijam się ponad przeciętność na polskiej ulicy, wiec kiedy przyjechałam do Holandii byłam zachwycona, że z wieloma Holenderkami mogłam rozmawiać jak równy z równym. No i Holendrzy też trzymali wysoki poziom  -  przyjemnie było czasem na takim jednym czy drugim oko zawiesić ;) 
Wieść gminna głosi, że istnieją dwie prawdopodobne przyczyny takowego stanu rzeczy. Po pierwsze - Niderlandy są bardzo zatłoczone, więc mieszkańcy nie mają możliwości rosnąć wszerz, mogą rozwijać się tylko wzdłuż. Po drugie - Holendrzy nie dość, że mieszkają na podmokłych terenach, to jeszcze są często podlewani deszczem i rosną potem jak na drożdżach ;) 

Ulubiony cytat lub powiedzenie w języku niderlandzkim?

Baat het niet dan schaadt het niet.  
Nie pomoże ale i nie zaszkodzi, (więc warto spróbować). 

Podobno jest to motto holenderskich lekarzy, którzy na wszystko przepisują polopirynę ;)

Twój największy sukces odnośnie nauki języka?
Pamiętam, jak po miesiącu uczęszczania na kurs pojechałam z rowerem do serwisu i wyjaśniłam panu, że mi pedał spada, bo śruba się zużyła  - czyli była versleten. To nowo poznane słówko powtarzałam jak mantrę i pan mnie zrozumiał! No dobra, być może popatrzył na rower i domyślił się o co chodzi, ale ja zrozumiałam też jego, kiedy powiedział, że musiałby wymienić cały układ, bo takich pedałów już nie produkują i że to drogi interes. Wracałam do domu z wciąż niesprawnym rowerem, za to niesamowicie dumna z siebie :) 

Jaką jedną rzecz z Holandii wzięłabyś ze sobą na bezludną wyspę i dlaczego?
Rower. Bo go pokochałam :)
W Holandii nauczyłam się jeździć na rowerze nie tylko po to, żeby się przejechać, ale też po to, żeby gdzieś dojechać. Stał się po prostu środkiem transportu - najtańszym, najzdrowszym a często i najszybszym. Dawał niezależność. Latem upał nie był odczuwalny, bo podczas jazdy wiatr chłodził całe ciało. Jesienią i wiosną nauczyłam się jeździć z parasolką - gdy tylko kropiło lub z peleryną - gdy padało. Zimą ścieżki rowerowe były odśnieżane jako pierwsze. Rower to po prostu produkt pierwszej potrzeby w Holandii. Zresztą zobaczcie sami - jak tam nie jeździć?

Ulubiona reklama holenderska? 
Onze helden zijn terug czyli Nasi bohaterowie wrócili. 
Reklama banku ING zapowiadająca ponownie otwarcie Het Rijksmuseum w kwietniu 2013 roku.
Eh, szkoda, że właśnie wtedy nie robiłam zakupów... ;)



To tyle o mnie. Teraz z przyjemnością posłucham o Was i Waszych holenderskich (tudzież emigracyjnych  w ogóle) przygodach, sukcesach i odkryciach :)

A jeśli jesteście ciekawi osobistych wyznań pozostałych blogerów, to zapraszam na dalszą część cyklu!


CHINY


FRANCJA





Blog o Francji, Francuzach i języku francuskim:  http://francuski-przez-skype.blogspot.com/2015/01/5-pytan-do.html


KIRGISTAN


NIEMCY




ROSJA


SZWAJCARIA


WIELKA BRYTANIA

  




WŁOCHY




WIETNAM



Jesteś blogerem kulturowym lub językowym i chciał(a)byś wziąć udział w naszym projekcie? 
Napisz do nas:  blogi.jezykowe1@gmail.com albo dołącz do naszej grupy na Facebooku.

piątek, 16 stycznia 2015

Idiom: om de tuin te leiden - wyprowadzać w pole

Z pewnością znacie taki polski idiom: wyprowadzać kogoś w pole. Wiecie, że ma on swój odpowiednik w języku niderlandzkim? :)

om de tuin te leiden

oszukiwać, wyprowadzać w pole

Holendrzy, jeśli chcą kogoś oszukać, prowadzą go wokół ogrodu. Choć samo słówko de tuin - ogród znaczy tutaj tyle, co żywopłot, ogrodzenie. Prowadzenie kogoś dookoła płotu ma więc na celu ukrycie tego, co się za tym płotem znajduje. 

Teraz, skoro już zwrot ten jest jasny, nie powinniście mieć problemów ze zrozumieniem jeszcze jednego kawału o Holendrach:

Waarom heeft een Nederlander achter in zijn auto een plantenbak?
Om de politie om de tuin te leiden.

I jeszcze krótka podpowiedź dla zupełnie początkujących:
waarom - dlaczego
een Nederlander - Holender
achter - z tyłu
de plantenbak - kwiat w doniczce

Zastanawiam się, co powinni wozić Polacy, żeby wyprowadzać policję w pole...? :) A może macie pomysł, jak przetłumaczyć ten kawał wykorzystując przy tym polski idiom?

Tutaj to dopiero można prowadzić kogoś wokół ogrodu :) (żródło: foter.com)

źródło: https://onzetaal.nl/taaladvies/advies/iemand-om-de-tuin-leiden

niedziela, 4 stycznia 2015

Belgowie i Holendrzy w dowcipach

Podobno dobrze jest mieć swojego zaprzyjaźnionego wroga. Wiadomo, czego się można po nim spodziewać. No i jest odpowiednie tło do porównań oraz temat do żartów. Tak żyją Holendrzy z Belgami, trochę jak Kargul z Pawlakiem, tylko bardziej kulturalnie i mniej emocjonalnie, a wzajemne antypatie i złośliwości ograniczają się do dowcipów, w których ta druga strona zawsze wypada blado. Dziś więc, pozostając jeszcze w wesołych sylwestrowo - noworocznych klimatach zapraszam Was na kilka żartów z osobliwymi słówkami w tle.

Jakie więc kawały Holendrzy opowiadają o Belgach? Na przykład takie: 

De Belgen gaan hun eerste raket lanceren. 
Belgowie odpalają swoją pierwszą rakietę. 
"En," vraagt een verslaggever, "waar gaat de reis naar toe?" 
I - pyta reporter - dokąd to będzie podróż? 
"Awel", zegt de Belg, "wij gaan naar de zon." 
Więc - mówi Belg - lecimy na słońce. 
"Naar de zon?" vraagt de reporter, "Maar daar is het toch veel te heet? Bent u niet bang dat de raket zal smelten?" 
Na słońce? - pyta reporter - Ale tam przecież jest za gorąco? Nie boi się pan, że rakieta się roztopi?
"Wat denkt gij?," antwoordt de Belg, "Wij zijn niet gek, hoor. We gaan natuurlijk 's nachts!"
Co pan myśli? - odpowiada Belg - Nie jesteśmy wariatami. Oczywiście polecimy nocą! 

Zauważyliście dwa wyróżnione słówka? Warto się nad nimi chwilę zatrzymać. 
awel - to wtrącenie w zdanie, które nic nie znaczy, często służy za początek wypowiedzi bohaterów belgijskich żartów ;) 
hoor - to również wtrącenie, które podkreśla znaczenie uprzednio wypowiedzianego zdania, zaprzeczenia, potwierdzenia. Bardzo często spotykane w języku mówionym. Np.: Ja, hoor lub Nee hoor - brzmi znajomo, prawda? ;) 

I jeszcze jeden żart: 

Er ging een Belg naar de winkel en onder zijn arm had hij een ladder.
Belg poszedł do sklepu z drabiną pod pachą (dosłownie: pod ręką).
Toen vroeg die vrouw van de winkel: "Waarom heb je een ladder bij je?"
Kobieta ze sklepu zapytała go: Czemu masz ze sobą drabinę? 
Waarop de man antwoorde: "Er zijn toch hoge prijzen."
Na co mężczyzna odpowiedział: Przecież są wysokie ceny.

Tu znów mamy słówko, które może nic nie znaczyć albo mieć wiele znaczeń - zależnie od kontekstu. Er. Tutaj nie posiada konkretnego znaczenia, choć jego obecność jest wymagana ze względów gramatycznych. O er długo można pisać - to temat na osobny, długi post. 

I jeszcze słówko de ladder - oznacza drabinę, ale tak samo kobiety nazywają oczko w rajstopach. Obie rzeczy wyglądają wszak podobnie :) 

Wracając zaś do dowcipów - widać więc, że Holendrzy zarzucają Belgom głupotę. Ci zaś nie pozostają dłużni i wytykają swoim sąsiadom skąpstwo. 

Waarom staat een Nederlander in de winter 's morgens met een ei naast de weg?
Dlaczego Holender stoi zimą z rana z jajkiem obok drogi?
Hij wacht tot de strooiwagen langskomt.
Czeka aż będzie przejeżdżała solarka (dosłownie: pojazd posypujący drogi). 

Ten kawał ma dosyć proste słownictwo, prawda? No może poza de strooiwagen - który w Polsce nazywamy piaskarką lub solarką. To w takim razie ostatniego dowcipu nie tłumaczę. Podam tylko kilka pomocniczych słówek:

Hoe kan je zien dat je in Nederland rijdt?
Dan hangt er wc-papier aan de waslijn.

hoe - jak 
zien - widzieć, tutaj: rozpoznać, poznać
rijden - jechać, jeździć
hangen - wisieć
de waslijn - sznur do suszenia prania

No i jak Wam poszło? Dajcie znać w komentarzach. Wersji zawsze może być kilka, więc piszcie śmiało nawet jeśli ktoś przed Wami już przetłumaczy! Bo tłumaczenie jest sztuką - wbrew pozorom :) 

PS. Inspiracją do tego wpisu był post Natalii na Szwecjoblogu o kawałach norwesko - szwedzkich. Potem Pat (Pat i Norway) opowiedziała, z czego śmieją się Norwegowie. Zajrzyjcie koniecznie! 

źródło:
http://plazilla.com/page/4295034078/beglische-moppen-over-nederland
http://www.leukste-moppen.nl/categorie-belgen.html

czwartek, 25 grudnia 2014

Życzenia świąteczne Boże Narodzenie 2014



Błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia, 
dobrego nowego roku 2015, 
zapału do nauki  i wielu radości nie tylko językowych!

Tego Wam życzy

Nika LV - Notatki Niki 

Justyna  - Francuski przez Skype 

Iwona  - Rosyjskie Śniadanie 

Marysia - Head Full of Ideas


Ula - Francais mon amour 


Iza - Love For France  


Dorota - Hiszpański na luzie 


Karolina - Hone your English 


Agnieszka - English at tea  


Daga - Daga Tłumaczy 


Natalia - Xiaotai Bai 


Ola - Niemiecka Sofa 


Paulina - Italia Che meraviglia 


Diana Korzeb


Emilia - wietnam.info 


Natalia - Szwecjoblog 

i ja oczywiście też :)

PS. Projekt kartki: Marysia - Head Full of Ideas

piątek, 12 grudnia 2014

Zwrot: To pewne! - Zeker weten!

Zdarza się czasem, że ktoś wygłasza truizmy, oczywiste oczywistości lub mówi o rzeczach, które w naszej opinii nie ulegają wątpliwości. Co wtedy powiedzieć? 

Zeker weten! 

 To pewne!
wiedzieć na pewno

Tego zwrotu użył kiedyś piłkarz Suarez:
Ik heb altijd gezegd dat ik ooit terug wil naar Ajax (...) ook als de trainer me niet wil, ga ik toch. Zeker weten!

Zawsze mówiłem, że kiedyś będę chciał wrócić do Ajaxu (...) nawet jeśli trener mnie nie będzie chciał, pójdę. To pewne!

Zwrot ten można też wykorzystywać odmieniając czasownik weten:

Weet jij het zeker?  Wiesz to na pewno?  

Zeker weten! to również nazwa teleturnieju emitowanego w telewizji na przełomie 2008 i 2009 roku. Uczestnikami byli uczniowie klas 8 (rówieśnicy polskich szóstoklasistów) z rodzicami a pytania bazowały na wiedzy potrzebnej do zdania szkolnego egzaminu końcowego. Jeśli chcecie sprawdzić swoją wiedzę, możecie zobaczyć wszystkie odcinki tutaj. To jak, ktoś się odważy? :) Ja spróbowałam i przyznam się Wam, że nie zawsze znałam odpowiedzi na pytania. Dobrze, że szkolne lata mam już za sobą ;) 

wtorek, 2 grudnia 2014

Przepis na pepernoten z odrobiną historii w tle

Mikołajkowy wieczór już niedługo, czas więc najwyższy szykować korzenne słodkości. Jak Holendrzy świętują ten dzień pisałam tutaj. Dziś więc chcę się skupić tylko na jednym elemencie, a jako że sama jestem łasuchem, będzie o łakociach :) Konkretnie o pepernoten

Pepernoten - nie mylić z kruidnoten! 
Pepernoten to wcale nie orzeszki (noten) i raczej nie zawierają pieprzu (peper). Są to małe kawałki ciasta z mąki żytniej o smaku korzenno - anyżkowym i gumiastej, zbitej konsystencji. Prezentują się tak: 

Pepernoten (Wikimedia Commons)
Natomiast kruidnoten to malutkie, okrągłe i twarde ciasteczka o smaku korzennym i wyglądają tak: 

kruidnoten (Wikimedia Commons) 
Nazwy mogą się mieszać, tym bardziej, że sami Holendrzy często używają ich zamiennie. Nawet słownik Van Dale uważa słówka pepernoot i kruidnoot za synonimy, czego kompletnie nie rozumiem, bo przecież różnią się smakiem, składnikami i wyglądem. Bardziej smakują  mi pepernoten, między innymi dlatego szybko nauczyłam się je rozróżniać :) 

Skąd się wzięły? 
Z klasztoru :) Mnisi eksperymentowali w kuchni, a pole do popisu mieli duże, zwłaszcza gdy statki ze Wschodu zaczęły przywozić nietypowe przyprawy. Swój wypiek nazywali panis piperatus co po łacinie oznacza chleb z przyprawami. Z czasem ciasteczka zyskały dużą popularność, a cechy rzemieślnicze piekarzy nawet próbowały zastrzec sobie prawo do ich wypieku. I tak czeladnik był zobowiązany uczyć się fachu przez dwa lata zanim uzyskał prawo do wypiekania korzennych kostek. No i oczywiście musiał należeć do cechu. Przepis ten, jak się łatwo domyślić, wzbudzał wiele kontrowersji i wielu mu się przeciwstawiało, co zostało nawet nazwane wojną ciasteczkową (pepernotenoorlog). Dziś już na szczęście każdy może sobie upiec pepernoten i z tego prawa zamierzam niebawem skorzystać :) 

Jak podawać pepernoten
Nie podawać. Rozsypywać :) Ciasteczka te są mieszane z innymi drobnymi cukierkami w worku Czarnego Piotrusia, który podczas swoich wizyt rozrzuca je szczodrze gdzie popadnie. Dzieciaki wniebowzięte zbierają te skarby i pakują sobie do buzi lub kieszeni, piszcząc z uciechy. Nawet w domach podobno tradycja każe kłaść je prosto na stole. Zwyczaj ten nawiązuje do gestu zasiewania pola przez rolnika, który zamaszystymi ruchami rozrzuca ziarno po roli, co stanowi symbol płodności. 

Jak samemu zrobić pepernoten
Bardzo prosto. Ciasto jest niemal identyczne z tym, z którego powstają pierniczki taai taai - kolejny mikołajkowy przysmak. Jeśli więc ktoś nie chce się bawić z małymi kostkami, może sobie po prostu wyciąć foremkami nieco większe kawałki.

Ingrediënten
250 gr zelfrijzend bakmeel
250 gr vloeibare honing
1 ei
1 eetlepel speculaaskruiden
1 theelepel gemalen anijszaad

Bereiding
Doe de honing, het ei, de kruiden en het anijszaad in een kom. Zeef het bakmeel, meng alles goed door elkaar.
Laat het deeg 1 uur afgedekt in de koelkast rusten. Verwarm intussen de oven voor op 200 graden.
Leg het deeg op een met bloem bestoven werkvlak, en vorm van het deeg repen. Snijd de repen in dobbelstenen. Leg de dobbelstenen op de ingevette bakplaat en bak ze ong. 10-15 min. in de oven bruin en gaar.

Składniki
250 g mąki do pieczenia (która zawiera już proszek do pieczenia)
250 g płynnego miodu
1 jajko
1 łyżka przyprawy do ciastek Speculaas (czyli cynamon, kardamon, imbir, zmielona skórka pomarańczowa, kolendra)
1 łyżeczka zmielonego anyżu

Przygotowanie
W misce połącz ze sobą miód, jajko, przyprawy i anyż. Dodaj mąkę i dobrze wszystko wymieszaj.
Odłóż ciasto pod przykryciem na godzinę do lodówki. W międzyczasie rozgrzej piecyk do 200 stopni.
Połóż ciasto na stolnicę posypaną mąką i uformuj z niego paski. Pokrój paski na kawałki wielkości kostek do gry. Ułóż kostki na blasze posmarowanej tłuszczem i piecz ok. 10 - 15 min aż będą brązowe. 

Powodzenia w kuchennych eksperymentach! I dajcie znać koniecznie, jak Wam poszło :)

źródła: 
http://nl.wikipedia.org/wiki/Pepernoot
http://www.bakkerijmuseum.nl/kalwiblo/index.php?t=4&h=43&s=96
http://www.sinterklaasrecepten.com/recept-pepernoten.php