poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Edukacja w Holandii

W 80 blogów dookoła świata to projekt blogerów, którzy opisują to samo zagadnienie z perspektywy różnych krajów, języków i kultur. Obecny temat jest poświęcony szkole, wszak w Polsce zbliża się już wielkimi krokami rok szkolny.  Opowiem więc dziś krótko, jak to kształci się Holendrów, a potem zapraszam w blogową podróż poprzez edukacyjne systemy i zwyczaje innych narodów :)

Krótkie dzieciństwo 
W Holandii dzieci rozpoczynają swoją szkolną przygodę (dla niektórych drogę przez mękę) zaraz po skończeniu 4. roku życia. I nie ważne, czy wypada to we wrześniu, grudniu czy w czerwcu. Czwarte urodziny wiążą się zawsze ze szkolną wyprawką i dużą zmianą w życiu. Wcześniej dzieci spędzały czas albo z dziadkami, rodzicami pracującymi na zmiany lub też w żłobko - przedszkolach (kinderopvang lub kinderdagverblijf), gdzie mogły się przede wszystkim bawić, ale zajęć miały mało lub wcale. Teraz maszerują do szkoły często dumne, że już są takie duże i mają swój szkolny plecak (tylko z drugim śniadaniem w środku). Nauka w dwóch pierwszych klasach przypomina polską edukację przedszkolną - czyli głównie przygotowanie do nauki czytania i pisania oraz liczenia. Litery dzieci poznają w klasie trzeciej. Wtedy też często zmienia się sala szkolna - jest mniej zabawek i kącików z poduszkami, a na pierwszy plan wysuwają się szkolne ławki i biurko nauczycielki. 
Nauka w szkole podstawowej trwa około ośmiu lat. Piszę "około", gdyż to zależy od tempa rozwoju dziecka. Jeśli np.: czterolatek rozpocznie edukację w lutym i szybko opanuje materiał klasy pierwszej, to z kolejnym rokiem przechodzi do klasy drugiej. Jeśli jednak potrzebuje więcej czasu, wówczas zostaje jeszcze rok ze swoją grupą. Dlatego też czasem klasa I i II są łączone. 

Ósma klasa i co dalej? 
To zależy od możliwości dziecka wykazanych na teście cito (citotoets). Jeśli ma zainteresowania praktyczne lub z trudem opanowuje wiedzę teoretyczną, zazwyczaj idzie do VMBO (voorbereidend middelbaar beroepsonderwijs - przygotowująca średnia edukacja zawodowa, "zawodówka"). Tam spędza 4 lata, a potem może kontynuować naukę na poziomie MBO (middelbaar beroepsonderwijs - średnia edukacja zawodowa). Przeciętne lub dobre oceny z egzaminu cito predysponują zazwyczaj do trwającego pięć lat HAVO (hoger algemeen voortgezet onderwijs - wyższa edukacja ogólna). Potem może studiować kierunki praktyczne - wymagające zarówno wiedzy jak i umiejętności, np.: rehabilitant, pielęgniarka, nauczyciel itp. Studia te to HBO (hoger beroeps onderwijs - wyższa edukacja zawodowa). Natomiast zdolniacha z zacięciem do nauki i akademickich dysput zapewne wybierze VWO (voorbereidend wetenschappelijk onderwijs - przygotowująca edukacja naukowa, odpowiednik "ogólniaka"), spędzi tam 6 trudnych lat, po czym zapewne wybierze się na uniwersytet (WO - wetenschappelijk onderwijs). Skomplikowane, wiem ;) Może dla bardziej dociekliwych pomocny będzie taki schemacik: 
Żródło
basisonderwijs - edukacja podstawowa - 8 lat
basisvorming - formacja bazowa - trwa 2 lub 3 lata, wspólna zarówno dla VMBO ("zawodówki"), HAVO jak i VWO ("liceum")
speciaal onderwijs - edukacja specjalna - dla dzieci z niepełnosprawnościami
middelbaar beroepsonderwijs - edukacja zawodowa 
hoger onderwijs - edukacja wyższa, studia

Czas nauki i czas odpoczynku 
Wiecie, że letnie wakacje (zomervakantie) trwają tylko 6 tygodni? Początek i koniec letniej laby jest różny w różnych rejonach Holandii. I nie jest tak fetowany, jak w Polsce. Nikt nie przychodzi na galowo w ostatni dzień roku, nie ma apeli i hymnu narodowego (może dlatego Holendrzy zazwyczaj swojego hymnu nie znają?). W podstawówce za to klasy przygotowują musicale lub przedstawienia i w ten sposób podsumowują całoroczną pracę. Skrócone wakacje są jednak kompensowane innymi wolnymi dniami w ciągu roku. I tak dzieci wyczekują na:
wakacje jesienne (herfstvakantie) - tydzień w pażdzierniku
wakacje z okazji Bożego Narodzenia (Kerstvakantie), nazywane też zimowymi (wintervakantie) - w grudniu
wakacje wiosenne (voorjaarsvakantie) - nasze ferie zimowe w lutym, 
wakacje majowe (meivakantie).
Kto wie, czy w sumie nie mają więcej wolnego od nas...? ;) 

Szkoła bez numerów 
Kiedy szukając pracy pisałam w cv "Szkoła Podstawowa nr 20" czy "I Liceum Ogólnokształcące" Holendrzy otwierali oczy ze zdumienia - co to za numery? Idea patrona to dla nich również czysta abstrakcja. Ich szkoły noszą bardzo proste nazwy, np.: Het Rijm - Rym, De Triangel - Trójkąt, Panta Rhei - Wszystko Płynie lub też De Bombardon - Tuba. I tak dalej w tym stylu. To próba stworzenia szkół bardziej przyjaznych uczniom, zwłaszcza podstawówek, bo to głównie one przyjmują takie imiona.

Oceny 
Jeśli Jaś przyjdzie do domu i powie "Mamo, dostałem 5!", polski rodzic będzie zachwycony taką oceną. A gdy taki sam stopień przyniesie Jantje? Zachwytu ze strony holenderskiego rodzica nie będzie, choć  być może uzna, że mogło być gorzej. Holender ucieszy się z 10, bowiem nauczyciele wg prawa dysponują dziesięciostopniową skalą ocen: 
10 - uitstekend - doskonale
9 - zeer goed - bardzo dobrze
8 - goed - dobrze
7 - ruim voldoende - bardzo zadowalająco / wystarczająco
6 - voldoende - zadowalająco / wystarczająco
5 - twijfelachtig / zwak - wątpliwie / słabo
4 - onvoldoende - niewystarczająco
3 - ruim onvoldoende - bardzo niewystarczająco
2 - slecht - źle
1 - zeer slecht - bardzo źle

Plecaki za oknem?!
Pisząc o holenderskiej edukacji trudno nie wspomnieć o tym widowiskowym zwyczaju. Dziwiłam się początkowo, że w okresie czerwcowo - lipcowym na wielu domach pojawiają się plecaki szkolne. Ot, wiszą po prostu na maszcie, razem z holenderską flagą. Albo zwisają przyczepione gdzieś pod oknem. Mnogość tego typu ozdób nie mogła być przypadkowa. I nie była! W ten sposób świeżo upieczeni absolwenci obwieszczają światu, że zdali egzamin na koniec etapu edukacyjnego. Taki ekstrawertyzm w holenderskim wydaniu ;) 

Szkolne żarty
Szkoła to nie tylko obowiązki oraz nauka, ale również wiele zabawnych przygód, które potem stają się tematem dowcipów i anegdotek. Dlatego kończę dziś krótkim żartem, który prawdopodobnie nie opiera się na rzeczywistym zdarzeniu (choć kto wie...?), jednak budzi uśmiech i dodaje koloru szarej szkolnej rzeczywistości: 

Jantje staat op school in de toiletten naast zijn meester. 
Jaś stoi w szkolnej toalecie obok swojego nauczyciela.
Ze plassen allebei, en Jantje wil daarna meteen weglopen. 
Załatwiają się obydwaj i Jaś chce zaraz potem odejść. 
Zijn meester roept hem terug en vraagt: 
Nauczyciel woła go z powrotem i pyta: 
"Hebben je ouders je niet geleerd om na het plassen je handen te wassen?" 
"Nie nauczyli cię rodzice, żeby po załatwieniu się myć ręce?" 
Jantje antwoordt: "Nee, zij hebben het slimmer aangepakt: 
Jaś odpowiada: "Nie, oni podeszli do tego sprytniej: 
ze hebben me meteen geleerd om niet over mijn handen te plassen." 
nauczyli mnie nie sikać na ręce." ;) 

Źródło: 

Chcesz dowiedzieć się czegoś o szkolnictwie w innych krajach? 

FRANCJA

Français-mon-amourWe francuskiej szkole 

NIEMCY

Blog o języku niemieckim: Edukacja w Niemczech 

Niemiecka Sofa: Jak wygląda nauka w niemieckiej szkole? - Wasze opinie

ROSJA

Rosyjskie śniadanie: System szkolnictwa w Rosji 

SZWECJA

Szwecjoblog: SFI czyli nauka szwedzkiego w Szwecji: 

Talar du svenska?: Jak wybrać szkołę w Szwecji:

WIELKA BRYTANIA

Learn English Śpiewająco: ABC brytyjskiej szkoły: http://english-spiewajaco.blogspot.com/2014/08/abc-brytyjskiej-szkoy.html


Angielski dla każdego: Back to school - brytyjski i polski system edukacji

WIETNAM

Wietnam.info9 faktów na temat wietnamskiej edukacji: http://www.wietnam.info/2014/08/9-faktow-na-temat-wietnamskiej-edukacji.html


PS. Jeśli sam jesteś blogerem kulturowym lub językowym i chciał(a)byś dołączyć do naszego projektu - napisz do nas:  blogi.jezykowe1@gmail.com 

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Dik Trom i spółka

Pozostając nadal w wakacyjnych klimatach chcę Wam dziś przedstawić mojego kolejnego ulubieńca - bohatera książek dla dzieci, który obok Jipa i Janneke bawi małych Holendrów od ponad wieku. Oto on: 


Naprawdę nazywa się Dirk, ale od małego miał problem z głoską r i przedstawiał się Dik, a że do chudzielców zdecydowanie nie należał, nowe imię przylgnęło do niego na stałe (dik znaczy gruby). Łobuzuje jak na normalnego chłopaka przystało, ale ma dobre serce, chętnie pomaga biedniejszym i słabszym od siebie, a jego psoty wynikają zazwyczaj z dziecięcej lekkomyślności, czasem ze swoistego poczucia sprawiedliwości. Cokolwiek Dik nie zrobi - czy to dobrego czy złego - ojciec podsumowuje zawsze w ten sam sposób: Het is een bijzonder kind, dat is -ie. (To jest szczególne dziecko, tak jest!). Ma swoich przyjaciół, którzy stanowią zdecydowaną większość i dwóch wrogów - egoistycznego kolegę z klasy i stróża wioski, tępawego Flipsena, który zapomniał już, jak to jest być dzieckiem i wszystkiego dzieciom zabrania. 

Akcja opowiadań rozgrywa się na przełomie XIX i XX wieku w Hoofddorp, a cała seria książek zawiera wiele wątków autobiograficznych, gdyż tam właśnie mieszkał sam autor Cornelis Johannes Kieviet. Dik chodził do tej samej szkoły, co Kieviet, mieszkał w tej samej dzielnicy i jego ojciec również był stolarzem. Trudno dziś z całą pewnością stwierdzić, które z przygód Dika wydarzyły się naprawdę w życiu małego Cornelisa, ale z pewnością wiele z  nich nawiązuje do rzeczywistych zdarzeń. Jedną z tych przygód przypomina pomnik, który stoi na rynku w Hoofddorp - oto cały Dik ;) 

Dik Trom  (Tasja, Wikimedia Commons)
Założę się, że już polubiliście tego kochanego urwisa (jeśli do tej pory go nie znaliście :)). A jeżeli tak, to z pewnością zechcecie poznać go osobiście. Żeby to zrobić, nie trzeba wydawać ani złotówki (tudzież Euro), gdyż opowiadania te nie są objęte prawami autorskimi i całkiem legalnie można ściągnąć darmowe e-booki ze strony Gutenberga lub też audiobooki z Librivoxa. A oto lista dostępnych książek: 

Dik Trom en zijn Dorpsgenooten - Dik Trom i jego koledzy z wioski

Toen Dik Trom een jongen was - Kiedy Dik Trom był chłopcem

Uit het leven van Dik Trom - Z życia Dika Troma

De zoon van Dik Trom - Syn Dika Troma

Pozostaje mi życzyć Wam przyjemnej lektury :) 

piątek, 1 sierpnia 2014

Kabaret holenderski

Wakacje w rozkwicie - również na blogu, bo już dawno nie było tu żadnego naukowego wpisu ;) Ale co tam, przecież nie samym studiowaniem żyje człowiek, a i nauka nie musi (nawet nie powinna) ograniczać się do podręcznika. Życie jest najlepszym nauczycielem, więc dajmy się edukować na różne sposoby. Toteż dziś proponuję kolejny lekki temat - kabaret w wykonaniu Najiba Amhali. 

Kim jest Najib? Już widzę Wasze podejrzane spojrzenie - Amhali to na pewno Holender? Tak, choć urodzony w Maroku, w roku 1971, jako dziecko przyjechał do Holandii i tu się wychowywał w małej miejscowości Krommenie. Na przełomie lat 70 i 80 imigrantów w Niderlandach było znacznie mniej niż obecnie, Holendrzy uczyli się żyć z "obcymi", a i cudzoziemcy poznawali nowy świat, kulturę, język. Najib opanował to wszystko całkiem sprawnie, co więcej, okazał się nie tylko utalentowanym aktorem, ale i świetnym obserwatorem rzeczywistości. W swoich skeczach jest  lustrem dla społeczeństwa - parodiuje zarówno rdzennych Holendrów jak i tych napływowych, o różnym kolorze skóry. Śmieje się ze wszystkich i publiczność (bez względu na pochodzenie) uwielbia  go za to. Na scenie jest jak szafa grająca - improwizuje, śpiewa, tańczy. Lubi go także kamera - ma na swoim koncie kilka filmów. Poza wspomnianym już Prezydentem, zagrał też m.in. w "Baby Blue" (2001), Shouf Shouf Habibi (2004) (Polsce znanym pod tytułem "Cicho maleńka") czy "Valentino" (2013). 

A ile wspólnego ma Amhali z nauką języka, skoro piszę o nim tutaj? Ano dużo. I to nie tylko fakt, że występuje po holendersku. Po pierwsze - on się tego języka też musiał kiedyś nauczyć i zobaczcie, w jakim stopniu go opanował! To daje dużą nadzieję wszystkim przedzierającym się przez chaszcze obcych języków. Po drugie - choć mówi jak katarynka, robi to jednak całkiem wyraźnie, co ułatwia zrozumienie. Do tego często posługuje się ruchem, gestem, ciałem - a to język uniwersalny i nie wymaga tłumaczenia. I po trzecie - używa języka potocznego, współczesnego, którego w podręczniku nie uświadczysz. No dobrze, dosyć gadania, zapraszam do oglądania - oto krótka próba talentu Najiba. Zobaczcie, jak opowiada o amsterdamskich taksówkarzach: 


Jak Wam się podoba Amhali? 
A może macie innych ulubionych niderlandzkojęzycznych artystów scenicznych? Z przyjemnością poczytam o tym w komentarzach :) 

Żródło:

piątek, 25 lipca 2014

Holenderskie filmy

W 80 blogów dookoła świata to projekt blogerów, którzy opisują to samo zagadnienie z perspektywy różnych krajów, języków i kultur. Obecny temat jest poświęcony filmom, toteż najpierw przedstawię Wam kilka niderlandzkojęzycznych propozycji na wakacyjny, deszczowy wieczór, po czym razem z zaprzyjaźnionymi blogami zaproszę Was w głąb filmowego świata  innych narodów. Kolejną podróż czas zacząć! :)


Dla dzieci i nie tylko 
Lubię stare filmy, mają w sobie dużo łagodności, spokoju, swoistej beztroski. Pewnie dlatego jednym z moich ulubionych jest Het zakmes (Scyzoryk) z 1992 roku. To film  familijny - dla młodszych i starszych. Pisałam o nim już wcześniej (tutaj), ale wspominam go i teraz, żeby nie umknął uwadze gościnnych czytelników. Zresztą, jak o nim nie wspomnieć, skoro tak zaszedł mi w pamięć, że wciąż zdarza mi się nucić pod nosem  piosenkę autorstwa sześcioletniego bohatera Ik ben pas zes. Tom ik heb je mes .... ;)


Poruszający
Filmem, który swoimi obrazami często powracał  do mnie po obejrzeniu jest  Julia's hart (Serce Julii) z 2009 roku. To historia młodego chłopaka, zapalonego amatora biologa, który w wypadku traci dziewczynę - Julię. Ich serca za życia biły tym samym rytmem - dosłownie i w przenośni. Kiedy więc serce ukochanej zostaje przeszczepione, Thomas porusza niebo i ziemię, aby odnaleźć Julię w nowym wcieleniu. Jest bowiem przekonany, iż istota świadomości mieści się właśnie w sercu. Nie zdradzę, czy mu się to uda ;) Obejrzyjcie sami, a na zachętę przedstawiam trailer:


Wbrew pozorom oparty na faktach ;)
Najciekawsze historie pisze samo życie. Tak też było w przypadku filmu Amazones, który ukazał się w holenderskich kinach w 2004 roku. Tytułowe Amazonki to cztery kobiety, pochodzące ze skrajnie różnych środowisk, które łączy jedno - chroniczny brak pieniędzy. Zdesperowane postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce i.... organizują napad na bank. Współpraca między  nauczycielką, prostytutką, samotną matką i żoną bezrobotnego męża (która ma jeszcze na głowie dzieci i teściów) układa się całkiem sprawnie i kto wie, jak  zdarzenia by się potoczyły, gdyby nie felerna skarpetka. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Krótką prezentację filmu można znaleźć tutaj. 

Do śmiechu 
Jeśli lubicie współczesne komedie, to De president (2011) powinien Wam się spodobać. Ten film to wybiegająca w niedaleką przyszłość i lekko przerysowana opowieść o tym, co mogłoby się wydarzyć, gdyby zniesiono w Holandii monarchię i zamiast króla na czele państwa stanąłby prezydent. Niczym w bajce na to stanowisko zostaje wybrany w powszechnych wyborach młody Marokańczyk, który przyjechał tu do pracy razem z wujem. (W roli wuja świetny aktor i kabareciarz Najib Amhali.) Wartka akcja, oraz różnorodność języków i kultur w tle - na szczęście zawsze z niderlandzkimi napisami ;). Ciekawie aczkolwiek pesymistycznie jest też ukazany rozwój państwa holenderskiego - jako sztywnego, niewydolnego aparatu, nie radzącego sobie z problemem masowej imigracji. Na szczęście to tylko komedia, choć podobno w każdym żarcie jest ziarnko prawdy.


To byłoby na tyle z moich propozycji. Jakie są Wasze? Które filmy według Was są godne obejrzenia? Bardzo chętnie przeczytam o tym w komentarzach :)

A oto drogowskazy ku dalszej podróży po filmowym świecie:

Francja:
Français-mon-amour: Francuskie, filmowe poczucie humoru -

Blog o Francji, Francuzach i języku francuskim: To trzeba zobaczyć! -

Uzależnienie od Francuszczyzny: 5 filmów francuskich dla wymagającego widza

Hiszpania:
Hiszpański na luzie: 5 filmów hiszpańskich, dobrych i lepszych -

Niemcy:
Blog o języku niemieckim: Najlepsze niemieckie filmy - 

Rosja:  
Rosyjskie śniadanie: Ciekawe co w kinie rosyjskim - 

Dagatlumaczy.pl: "5 Rosyjskich filmów"

Stany Zjednoczone:
Learn English Śpiewająco: 5 filmów amerykańskich, które warto obejrzeć -http://english-spiewajaco.blogspot.com/2014/07/5-filmow-amerykanskich-ktore-warto.html

Szwajcaria:
Szwajcarskie Blabliblu: 3 przepiękne filmy w języku szwajcarskim (czyli po niemiecku, francusku i włosku)

Szwecja:
Szwecjoblog: 5 naprawdę smutnych filmów ze Szwecji -

Wielka Brytania:
English-Nook: 5 brytyjskich filmów wartych polecenia -

Angielski dla każdego: 5 najlepszych filmów i seriali po angielsku - 

Wietnam:
5 wietnamskich filmów, które warto obejrzeć
http://www.wietnam.info/2014/07/5-filmow-ktore-warto-obejrzec.html

Włochy:
Wloskielove: 5 włoskich filmów, które wcisną cię w fotel -

PS. Jeśli sam jesteś blogerem kulturowym lub językowym i chciał(a)byś dołączyć do naszego projektu - napisz do nas:  blogi.jezykowe1@gmail.com 

środa, 23 lipca 2014

Żałoba narodowa w Holandii

Dziś jest dzień żałoby narodowej w Holandii (nationale rouwdag) dla uczczenia pamięci ofiar zestrzelonego samolotu MH17, lecącego z Amsterdamu do Kuala Lumpur. Opuszczone do połowy flagi, bijące dzwony i minuta ciszy o godz. 16.00, kiedy to spodziewany jest przylot pierwszego samolotu z ciałami do Eindhoven. 
Na pokładzie było prawie 300 pasażerów, wśród nich 193 Holendrów. 

Żródło 

środa, 16 lipca 2014

Książka na wakacje - Het lied van het leven

Wakacje w rozkwicie - czas na odpoczynek, na podróże i na ciekawą książkę :) Dlatego dziś właśnie przychodzę z propozycją letniej lektury. 


Gruba kniga, ale w tym wypadku to bardzo dobrze, choć i tak niedosyt po skończeniu był. Wciągnęła mnie saga rodzinna rozpoczynająca się w 1940 roku, w okupowanej Holandii, kiedy to Fanny wraca do domu z dzieckiem swoich żydowskich pracodawców, Deborą, która od tej pory zostaje jej córką. Tylko najbliżsi znają sekret, dla pozostałych mieszkańców rodzinnej wioski jest panną z dzieckiem. Z tym wątkiem przeplatają się historie pozostałych członków rodzin dwóch sióstr - Berny i Jantine, a także ich przyjaciół i znajomych. Wszystko opisane prostym językiem, więc nie ma problemu z podążaniem za treścią. 

Warte uwagi są również wątki kulturowe w tle - np.: opis holenderskich tradycji bożonarodzeniowych. Dla mnie ciekawym odkryciem było pochodzenie imienia Ko. Spotkałam się z nim już wcześniej i pisałam o tym tutaj, ale dopiero dzięki jednemu z bohaterów książki odkryłam, że to zdrobnienie od imienia..... Jacob :) Czyli Ko znaczy tyle co u nas Kuba ;) 

A co Wy polecacie do czytania na wakacje i nie tylko?

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Nauka słówek przez sen?

Próbowaliście kiedyś uczyć się przez sen? W podstawówce spałam raz z książkami pod poduszką, bo koleżanki powiedziały, że w ten sposób wiedza sama wejdzie do głowy ;) Niestety, nie weszła. Dlaczego więc dziś przypomniałam sobie o tych dziecięcych sposobach? Gdyż znalazłam właśnie interesujący artykuł na stronie www.nu.nl pod tytułem Woordjes leren in slaap is mogelijk - Nauka słówek przez sen jest możliwa. Przeczytajmy więc dziś fragment tego tekstu razem, zapoznajmy się z wynikami badań i przy okazji nauczmy się kilku nowych słówek :)

Badanie przeprowadzili naukowcy  ze Szwajcarskiej Narodowej Fundacji Naukowej (Swiss National Science Foundationi opublikowali w czasopiśmie Cerebral Cortex. Oto, co odkryli: 

Het is mogelijk om mensen tijdens hun slaap te stimuleren om woordjes uit een vreemde taal beter in hun geheugen te prenten

Als proefpersonen buitenlandse woordjes hebben geleerd, onthouden ze deze woorden relatief goed wanneer ze er tijdens hun slaap nog een keer naar luisteren.
Specifieke hersengolven die optreden in slaapfases buiten de REM-slaap helpen het brein mogelijk om de nieuw geleerde informatie beter te verwerken.
het geheugen - pamięć  
prenten - wdrukować
proefpersonen - osoby badane 
onthouden - zapamiętać 
hersengolven - fale mózgowe
optreden - występować 
slaapfases - fazy snu 
de REM-slaap - faza snu REM (faza snu szybkich ruchów gałek ocznych) 
verwerken - opracować, przepracować

I co oni odkryli? Mianowicie osoby, które uczą się słówek w języku obcym, zapamiętują je relatywnie dobrze, jeśli słuchają ich jeszcze raz podczas snu. Prawdopodobnie specyficzne fale mózgowe, które występują poza fazą szybkich ruchów gałek ocznych, pomagają lepiej opracować nowe wiadomości. 
Jeśli jesteście zainteresowani, jak wyglądało badanie i chcecie poznać więcej szczegółów, polecam cały artykuł - tutaj. Przy okazji, ciekawa jestem, kto znajdzie tam błąd - brak litery w prostym wyrazie, który poznaje się zazwyczaj na jednej z pierwszych lekcji niderlandzkiego ;) 
Powodzenia! 

środa, 25 czerwca 2014

Na wakacje do Holandii

W 80 blogów dookoła świata to projekt blogerów, którzy opisują to samo zagadnienie z perspektywy różnych krajów, języków i kultur. Obecny temat to wakacje w ..... Ja oczywiście zapraszam Was do Holandii. O głównych atrakcjach turystycznych piszą wszystkie przewodniki, więc je tutaj pominę. Moje ulubione miejsca opisałam już w zakładce Warto zwiedzić, toteż na ten temat również nie będę się rozwodzić. Co zatem pozostaje? Kilka ogólnych propozycji i sposobów zwiedzania Królestwa Niderlandów, które może zastosować zarówno turysta wybierający się do wielkiego miasta jak i małej, zacisznej wioski.


Zwiedzaj rowerem!
O holenderskich ścieżkach rowerowych z pewnością wszyscy słyszeli, ale nie wszyscy mieli okazję sprawdzić je osobiście. Gorąco polecam właśnie taki sposób poznawania Holandii, nie tylko dlatego, że jest najtańszy ;) Rower daje niezależność. Nie musisz gnieść się w zatłoczonym autobusie, nie stoisz w korkach, możesz zatrzymać się kiedy chcesz i gdzie chcesz, zazwyczaj nie ma problemu z miejscem parkingowym i do tego jeszcze dbasz o formę! Rowerem można zwiedzać zarówno wielkie miasta jak i prowincje. Jeśli nie planujesz brać swojego jednośladu z domu, zawsze możesz wypożyczyć rower na miejscu. Wypożyczalnie znajdują się niemal przy każdej większej stacji kolejowej. Uważaj tylko dobrze na swój pojazd, bo niestety, rowery to chodliwy towar, potrafią znikać. Dlatego warto zabierając własny rower zainwestować w porządny łańcuch. Jeśli wciąż nie jesteś przekonany do tej formy poznawania kraju wiatraków i tulipanów, to może krótki fotoreportaż z rowerowego raju obali resztę Twoich wątpliwości - zajrzyj tutaj

Zwiedzaj łodzią!
Wycieczki łodzią to bardzo popularna w Holandii atrakcja turystyczna dostępna niemal w każdym mieście i miasteczku, jako że wody ci u nich pod dostatkiem. Pływając kanałami można spokojnie podziwiać stare kamienice, kościoły, uliczki, barki mieszkalne..... może trochę z żabiej perspektywy, ale zazwyczaj bez naporu tłumu. A jeśli sam jesteś amatorem żagli, zabierz ze sobą swoją łódź, gwarantuję, że będziesz miał gdzie żeglować i gdzie zakotwiczyć. Dla wielu Holendrów wakacje na własnej łódce to ulubiona forma spędzania urlopu. 

Zwiedzaj językiem!
Poczuj smak Holandii. Spróbuj tradycyjnych przekąsek, takich jak śledzie - Hollandse Nieuwe czy sery. Jeśli wolisz słodkości, polecam Stroopwafle i moją ulubioną szarlotkę. Miłośnicy naleśników z pewnością rozsmakują się w poffertjes. Kochasz pączki? Zajrzyj na rynek w dzień targowy, a z pewnością znajdziesz stragan z pączkami w kilku smakach. A jak chcesz sobie zrobić test swojej "holenderskości", spróbuj dropów - czarnych żelków z lukrecją. Jeśli Ci posmakują, to znaczy, że już się zaadaptowałeś w Holandii ;) Jeśli nie, to musisz zostać tu na dłużej i przetestować się za jakiś czas ;) 

Zwiedzaj z kulturą! 
Nie mam tu jedynie na myśli oczywistych  zasad kultury i magicznych słówek jak proszę, dziękuję, przepraszam itd. (Na marginesie - warto się tych kilku zwrotów grzecznościowych nauczyć przed wyjazdem, a szybko zaskarbimy sobie serca spotkanych Holendrów. Możesz je poznać tutaj i tutaj.) W Holandii kulturalne zachowanie to nie tylko sucha uprzejmość i do widzenia, rzucone obojętnym tonem, ale również życzliwość, uśmiech oraz życzenie miłego dnia przy wyjściu ze sklepu. Cóż, co kraj, to obyczaj. Trzeba więc się trochę wysilić, żeby nie wyjść na gbura. Na szczęście, w zetknięciu z sympatycznymi na pierwszy rzut oka Holendrami uśmiech zazwyczaj sam pojawia się na ustach. Wystarczy go nie hamować ;) 

To kto jedzie na wakacje do Holandii w tym roku? 

A może planujecie zwiedzić inne kraje? 

W ramach przygotowania do wszelkich zagranicznych wojaży polecam pozostałe artykuły z serii W 80 blogów dookoła świata: 

Szwecjoblog: Top 5: Czego nie można przegapić w Szwecji, będąc tam na wakacjach?

 Niemiecka Sofa "Wakacje w Niemczech"
http://niemieckasofa.pl/2014/06/wakacje-niemczech/

Hiszpański na luzie "Co warto wiedzieć jadąc do Hiszpanii na wakacje"

Wietnam.info - Czego nie przegapić w Wietnamie? 

Blog o języku niemieckim "Wakacje w Niemczech i Szwajcarii" 

Talar du svenska? "Wakacje w Sztokholmie: 5 słów, które musisz znać"

Blog językowy Szkoły Języków Obcych Shamrock: Czego nie można przegapić w Wielkiej Brytanii, jadąc na wakacje

Szwajcarskie Blabliblu - Jak na wakacje to do Szwajcarii 

Francais-mon-amour - Francuskie wakacje 
http://francais-mon-amour.blogspot.com/2014/06/francuskie-wakacje-w-80-blogow-dookoa.html

English-Nook - Wakacje w Wielkiej Brytanii 

sobota, 14 czerwca 2014

Brawo Oranje!

Holandia świętuje dziś zwycięstwo nad Hiszpanią - 5:1.  Piękna rehabilitacja po poprzednich porażkach! Swoją drogą, ciekawe, że interesy Holendrów i Hiszpanów stoją ze sobą w sprzeczności dużo dłużej niż od 2010, kiedy to Pomarańczowi ponieśli porażkę w finałowym meczu  podczas Mundialu w Afryce. Wszak Willem van Oranje w XVI wieku organizował powstanie własnie przeciw hiszpańskim najeźdźcom. Dobrze, iż obecnie ta rywalizacja ma przynajmniej bezpieczną formę sportu. 
W związku z tym zwycięstwem, (które urasta niemal do rangi święta państwowego ;)) przedstawiam dziś krótkie wideo - streszczenie najważniejszych momentów meczu wraz z holenderskimi komentarzami. Posłuchajcie zwłaszcza tych sprawozdawców sportowych, to świetny przykład żywego, emocjonalnego języka. Mój ulubiony tekst komentatorów to: Alleluja! ;) A Wasz?  


poniedziałek, 9 czerwca 2014

Czasowniki z "te"

Konstrukcja gramatyczna, którą dziś chcę przedstawić, nie ma bezpośredniego odpowiednika w języku polskim. Chodzi mianowicie o zdania, w których występują dwa czasowniki i nie są to czasowniki modalne. Wówczas przed drugim czasownikiem wstawiamy słówko "te". Popatrzmy na przykład: 

Ik wil fietsen. Chcę jeździć na rowerze. 
Tutaj mamy czasownik modalny (wil), więc bezokolicznik (fietsen) występuje na końcu zdania w czystej postaci. 

Ik probeer te fietsen. Próbuję jeździć na rowerze. 
Tutaj natomiast mamy zwykły czasownik (probeer), więc przed bezokolicznikiem (fietsen) na końcu zdania stoi jeszcze "te". 

Kiedy używamy słówka "te"?
1. Jest kilkadziesiąt czasowników, które wymagają dodatku w postaci słówka "te". Oto te (nomen omen! ;)) najczęściej używane: 
beginnen
beweren
blijken

denken
durven
hangen

geloven
hoeven
hopen

liggen
lopen
lijken

proberen
staan
vergeten
zijn 
zitten

Warto pamiętać, że zwrot typu: Ik zit te denken nie koniecznie oznacza, iż ktoś siedzi i myśli. Raczej można to przetłumaczyć jako zwrot zastanawia się. Podobnie wygląda sprawa z wyrażeniem  Hij loopt te zeuren  Pierwszy czasownik (loopt) w tym wypadku podkreśla raczej długotrwałość lub nasilenie czynności.

2. Konstrukcja om... te... 
Konstrukcji tej używamy, żeby wyrazić cel czynności. Np.: 

Ik ga naar de winkel om nieuwe schoenen te kopen. 
Idę do sklepu, żeby kupić nowe buty. 

3. Te znaczy też za, zbytnio 

Np.: 
Dit is te mooi om waar te zijn. 
To jest zbyt piękne, żeby było prawdziwe. 

Tu mamy dwa razy słówko te - raz w znaczeniu zbyt, drugi raz - dla wyrażenia celu. 

4. Te znaczy też do 

Np.: 
Wat heb je nog te doen? Co masz jeszcze do zrobienia? 
Wat kan ik u te drinken aanbieden? Co mogę Panu zaproponować do picia? 
De te kopen tafel - stół do kupienia

To tyle na dziś z gramatyki. Praca pracą, i nauka nauką, ale zbliżają się wakacje :) Czy ktoś z Was wybiera się do Holandii? Niebawem kilka słów specjalnie dla polskich turystów!

Źródło:
http://educatie-en-school.infonu.nl/taal/28140-het-gebruik-van-te-infinitief-hele-werkwoord.html
http://www.dutchgrammar.com/nl/?n=Verbs.Au10
http://www.taalbeleid.ugent.be/popup_werkwoordente.html